STARTUJ Z NAMI   |   DODAJ NAS DO ULUBIONYCH

Etiopia 2008 (5.11-1.12.2008)

Borys nas za sobą wodzi,
Choć trza przyznać, czasem zwodzi
Gdy z poważną miną prawi
Ile z nas dziś hiena strawi.
Na początku ciągnął cienko,
Drżał choć całkiem było ciepło,
Miał objawy malaryczne
I obawy ciut paniczne.
Szczęściem inne było licho,
Bo by było bardzo krucho.
Pod fachowym Agi okiem,
Zbyszek dobrzał z każdym krokiem.
Aga wprawdzie woli dzieci,
Lecz dużemu też poleci,
Na te czy na inne bóle,
Po stosownej nań pigule.
A gdy z głodu burczy w brzuchach,
Każdy cierpiąc Agi słucha,
Jak szast prast, niemal z niczego
Umie zrobić coś smacznego.
A o bezpieczeństwo stada
Dbała również doktor Ada.
Gdyby trzeba operować
Uśpi cię, spokojna głowa!
I jak każdy zawodowiec
Często czuje senność w głowie,
Chyba żeby coś wypiła,
Wtedy moc się w Niej budziła
I balety Jej nie obce
I taneczne wszelkie hopce.
Pit Ją w tańcach dzielnie wspierał
I też w trunkach nie przebierał.
Właził gdzie się tylko dało,
Mało spał, lecz jadł nie mało,
Bo indżera z doro wet
Mu zasmakowała wnet!
Za to Kasia wraz z Rafałem
Zajadali się specjałem,
Narodowym wręcz w Etiopii!
Nazywają go:... spagetti!
I z zasady bez śniadania
Nie ruszali do zwiedzania!
I niech się natychmiast schowa
Kto na jajkach chce szachrować!
Do zwiedzania pierwszy Darek.
Zna tu każdy zakamarek,
Choć w Etiopii pierwszy raz,
Więcej wie niż każdy z nas.
Zdjęcia w różnych robi pozach:
Pstryka z bliska albo z biodra.
Obrzęd przeszedł tu magiczny:
Wypił płyn aromatyczny -
Kawę, z której kraj ten słynie...
Nie zakochał się w tym płynie
I skosztować już nie raczył,
Czy etiopski tedż jest smaczny.
Różne piwa bez wahania
Za to chętnie Adam wchłaniał,
Dzięki temu gładko znosił,
Że Mu kelner jeść nie nosił.
Ze spokojem też stoickim
Znosił w kadrze czyjeś plecki.
Bo gdy każdy paparazzi
To się fotkę czasem straci.
Teraz postać niepokorna
I z postury wielce godna,
Andrzej zwany Generałem!
Wielki sercem, wielki ciałem!
Muła w górach wręcz zaganiał,
Głowy czapką nie osłaniał,
Co złowrogi efekt dało,
Aż się dziecię spojrzeć bało!
Jechał potem nasz Generał
I z lusterkiem twarz obierał.
Drugi raz już był w Etiopii
Bo się nie dość soków opił.
W otoczeniu Generał
Kobiet liczba jest nie mała:
Frida, która z Nim po świecie
Zawsze chętnie gdzieś pojedzie,
A najchętniej do Meksyku
Lub na Kubę bo w Fidelku
Jest nieledwie zakochana!
Kusi nocna Ją Hawana.
Z Fridą zgodnie dzieli pokój
Bridzia, która z błyskiem w oku
Hop! w etiopskie tany rusza,
Barkiem jak tubylka rusza!
A sprzedawców wszelkich rząd
Ma Jej chyba całkiem potąd!
Włosów kępy już wyrwali,
Że tak tanio Jej sprzedali!
I choć wcale nie jest chora,
Z Mursi bawi się w doktora.
Kto injery jeść nie znosi,
Ten w Etiopii niemal pości,
A kwaśnego naleśnika
Bardzo Sława tu unika
Krzywi się i woła: Świństwo!
Więc dopadło Ją przekleństwo!
O szczegółach nie chcę pisać,
Niech to będzie tajemnica.
Jeszcze chwilka całkiem mała
I już grupa będzie cała.
Uśmiechnięte przyjaciółki,
Żadne straszne Im pobudki,
Choćby zanim słońce wzejdzie,
Wstają raźno, dojdą wszędzie!
Ania z Zosią – luz! Pogoda!
Kijki w dłoni, dusza młoda!
I na koniec druh z pokoju,
Niestrudzony w wiecznym boju
By Go Zbyszek zwał Adamem
A nie jakimś innym mianem.
Mnóstwo dociekliwych pytań.
W sprawach zupy zaś radykał!
Bo nie będzie byle kucharz
Soczewicy w zupę wrzucać!
Miał w Etiopii misje małą...
Lecz nie całkiem się udało
Wnieść tu spokój i porządek
I ustawić dzieci w rządek.

Taka to ferajna zgodnie
Przemierzała wraz Etiopię.
Jak to w grupie różnych osób
Czasem dość wspólnego sosu,
Czasem zagra ktoś na nerwach
Ale grupa jednak pewna
I nadzieję szczerą mam,
Że w pamięci Was zachowam,
Prócz zachwytu nad Etiopią,
A i Wy mnie też, z sympatią!

Tak to w busie, na kolanie
Pit się zabrał za pisanie.


© 2005 Wszystkie prawa zastrzeżone.

Design mccrash.info